Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orientalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą orientalne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lutego 2017

Sajgonki

Uwielbiam kuchnię azjatycką za jej prostotę, za niezliczoną liczbę smaków i aromatów, oraz za to jak szybko i niewielkim nakładem pracy mogę mieć taką Azję w domu.
Sajgonki to jedno z takich dań, na które każdy czasem ma ogromną ochotę. Od dziś będziecie mieli sajgonki bez wychodzenia z domu :)


Składniki(na ok. 8 sajgonek):
- 8 arkuszy papieru ryżowego
- 200 g mięsa mielonego z łopatki
- średnia cebula
- 4 suszone grzyby mun
- 3 liście kapusty pekińskiej
- ok 25 g makaronu ryżowego
- łyżeczka czosnku granulowanego
- szczypta imbiru i chilli
- dwie łyżki sosu sojowego
- sól, pieprz biały do smaku
- jajko

- olej do smażenia

Grzyby mun zalewamy gorącą wodą i zostawiamy na 15 minut, następnie odcedzamy, kroimy w paski.

Makaron ryżowy także zalewamy gorącą wodą, odczekujemy 5 minut, odcedzamy, przelewamy zimną wodą, także kroimy.

Cebulę kroimy w bardzo drobną kostkę, kapustę drobno szatkujemy.

Wszystkie powyższe składniki przekładamy do miski, dodajemy mięso mielone, jajko, sos sojowy i przyprawy. 

Wszystko dokładnie mieszamy.

Arkusze papieru ryżowego maczamy w gorącej wodzie, rozkładamy na desce, na gotowym arkuszu układamy porcję farszu i zawijamy brzegi, tak jakbyśmy zwijali krokieta. Na większości opakowań papierów ryżowych znajdziemy obrazki pokazujące jak prawidłowo należy to wykonać.

Sajgonki smażymy na mocno rozgrzanym gorącym oleju. Podajemy z frytkami i ulubionym sosem chilli.

Smacznego <3

wtorek, 24 stycznia 2017

Makaron Soba z krewetkami

Makaron i krewetki. To nigdy nie może się znudzić. Szczególnie, jeżeli jest to chiński makaron. Azjatyckich makaronów wypróbowałam wiele: Chow Mein, Glass Noodles (ryżowy), Udon itp. Jednak Soba, z mąki gryczanej zdecydowanie jest moim numerem jeden. Sprężysty, dobrze współpracuje z pałeczkami, ładnie wygląda na talerzu i oczywiście pysznie smakuje :)
Ktoś kto rozpoczyna swoją przygodę z kuchnią azjatycką będzie musiał zostawić w sklepie trochę pieniędzy, ale większość składników, jak np. sos sojowy, rybny, ostrygowy, olej sezamowy to nie zakup na jeden obiad. Wystarczą na naprawdę długo. A gdy będą już w lodówce wystarczy tylko dokupić kilka prostych składników i orientalny, szybki obiad gotowy.  U mnie wersja dla leniwych, bo z gotowej mieszanki chińskiej :)



Składniki(duuuże porcje dla 2 osób):
- pół opakowania makaronu Soba
- 20 krewetek
- 450 g mieszanki chińskiej
- garść sezamu, nasion słonecznika
- dwie łyżki oleju sezamowego
- łyżka sosu rybnego
- łyżka sosu ostrygowego
- dwie łyżki sosu sojowego
- dwa ząbki czosnku
- łyżka masła
- pół limonki
- przyprawy: pieprz biały, imbir, czosnek granulowany, sól

Nasiona uprażyć na dobrze rozgrzanej, suchej patelni, często nią potrząsając aby się nie spaliły. Uprażone orzechy odłożyć do miseczki. 
W woku, lub dużej patelni rozgrzać masło, dodać posiekany czosnek i krewetki, smażyć po minucie z każdej strony, krewetki także odkładamy na bok. 
Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu. 
Do woka wlać łyżkę oleju sezamowego, wrzucić warzywa, smażyć na dużym ogniu aż rozmarzną, przyprawić solą (ostrożnie, sos sojowy i rybny będą słone),smażyć aż warzywa będą miękkie, ale nadal sprężyste.
Ponownie dodać krewetki i dobrze odsączony makaron. Dodać drugą łyżkę oleju sezamowego, sos sojowy, rybny i strrygowy, sok z limonki, imbir, pieprz i czosnek granulowany.
Wymieszać wszystko na mocnym ogniu. Na talerzu posypać uprażonymi nasionami słonecznika i sezamu.

Smacznego <3

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Proste curry z z kurczakiem i mleczkiem kokosowym

Kolejne danie "z pałeczkami" :) uwielbiamy orientalne potrawy bardziej niż schabowego, co ostatnio widać na blogu. Chyba zrobię oddzielną zakładkę "azjatyckie", tyle się tego nazbierało. No może przesadzam, że aż TYLE. Umówmy się, że kilka :) Dziś na obiad miał być pstrąg, ale M. uparł się na ryż, a pstrągowi z ryżem nie po drodze, więc pstrąg jutro. A dziś znalazłam daaawno kupione na tygodniu azjatyckim w Lidlu mleczko kokosowe i to w dodatku light! I tutaj muszę zarekomendować, w tym przypadku light nie robi żadnej różnicy smakowej. Jest mniej tłuste niż standardowe, ale smak pozostaje ten sam. Tak więc do dzieła, obiad to szybki i syty. Może nie na takie upały, bo mocno rozgrzewa :) 

Składniki:
- puszka mleczka kokosowego
- 300 g filetu z kurczaka
- 2 pomidory

- duża garść szpinaku baby
- 4 ząbki czosnku
- średnia cebula
- olej kokosowy
- curry w proszku
- imbir w proszku
- płatki chilli 
- sól
- sos sojowy
- sok z limonki

Pomidora odparzam we wrzątku, obieram ze skóry.
Olej kokosowy rozgrzewam na patelni, dodaję posiekany czosnek, płatki chilli i imbir, ciągle mieszając zasmażam aby wydobyć z nich jak najwięcej smaku. Należy bardzo mocno uważać aby przypraw nie spalić. Po chwili dodaję cebulę i czekam aż się zeszkli.
W tym czasie płuczę filet, osuszam i kroję na spore kawałki (sos będzie gotował się ok 15 minut, więc małe kawałki zrobiłyby się suche i gumowate).
Gdy cebula się zeszkli dodaję fileta, obsmażam z każdej strony ograniczając mieszanie zawartości patelni do minimum (najlepiej przewrócić kurczaka potrząsając patelnią, lub delikatnie, za pomocą drewnianej łopatki).
W tym czasie kroję pomidora, gdy kurczak zamknie się z zewnątrz dorzucam go na patelnie i dolewam mleczko kokosowe. Dodaję curry, dwie łyżki sosu sojowego i solę (w ilościach zależnych od naszych preferencji, soli powinno być dosyć sporo, aby danie nie było zbyt mdłe). Gotuję wszystko 10- 15 minut, sos powinien się odrobinę zredukować, jeżeli jednak będzie za rzadki, możemy rozprowadzić dwie łyżki mąki w gorącym sosie i dodać do zawartości patelni ciągle mieszając. 
Do sosu dodaję szpinak, wyciskam sok z limonki, dokładnie mieszam i można podawać najlepiej z ryżem jaśminowym lub basmanti.
Smacznego <3

sobota, 11 czerwca 2016

obłędne kotleciki curry z tuńczka

Na całe szczęście najpierw miałam przyjemność spróbować tych cudownych kotlecików i się w nich zakochać od pierwszego kęsa, a dopiero później zobaczyłam przepis. Dlaczego? Ano dlatego, że gdybym znalazła taki przepis w Internecie, czy gdziekolwiek indziej, na pewno, ale to na pewno nie zdecydowałabym się go wypróbować. Kilka składników, nic specjalnego, kto by się spodziewał, że wyjdzie z tego TO! Największe 'ale' miałabym do ziemniaka, a niepotrzebnie, gdy próbowałam ich pierwszy raz w ogóle nie przyszło mi do głowy, że się tam znajduje. A to on sprawia, że kotlety są cudownie kremowe, wręcz rozpływające się. 
Straciłabym wiele, to hit imprez, ulubiona przekąska mojego M, coś co można 'złapać' w locie z lodówki i zatrzymać się na chwilę rozpływając się nad tym cudownym smakiem. 


Składniki:
- dwie puszki tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
- 5 niewielkich ziemniaków ugotowanych w mundurkach
- 3 duże cebule
- sok z połowy cytryny
- curry (zużywam zwykle 2/3 opakowania)
- sól, szczypta chilli
- jajko
- 2 łyżki mleka
- bułka tarta
- olej do smażenia 


1. Cebulę drobno siekam, szklę na oleju. 
2. Dodaję odsączonego z wody tuńczyka, solę, dodaję część curry, dokładnie mieszam i smażę wszystko razem. 
3. Ugotowane ziemniaki obieram, przeciskam przez praskę i dodaję do tuńczyka i cebuli. Dosypuję resztę curry, chilli i sok z cytryny. Zmniejszam ogień i mieszam wszystko razem drewnianą łopatką do uzyskania jednolitej, zwartej masy ( w ten etap przygotowań trzeba włożyć trochę siły, masa powinna odstawać od patelni i stworzyć jedną, zwartą kulę). Jeżeli jest potrzeba dodajemy więcej soli (ja zwykle dosalam na tym etapie, kotlety pochłaniają sporo soli)
4. Gotową masę studzimy, następnie formujemy małe kuleczki.
5. Jajko roztrzepujemy z mlekiem.
6. Kotleciki maczamy w jajku, następnie obtaczamy w bułce tartej, smażymy na mocno rozgrzanym oleju na złoty kolor.

Pyyyszne <3

 

Cook&Love Template by Ipietoon Cute Blog Design